Jeśli nie umiemy sobie poukładać w życiu, warto mieć przynajmniej poukładane w szafie. Ogarnęłam moje paskudne upodobanie kupowania kompletnie wszystkich rzeczy, które wpadły mi w oko. Prawdą jest, że okropnie teraz wybrzydzam, ale przynajmniej moja garderoba jest miejscem spójnych, pasujących do siebie elementów. To naprawdę bardzo ułatwia, gdy we wszystkim czujemy się dobrze, a czas, który kiedyś poświęcałam na przygotowania przed wyjściem z domu zmniejszył się dwukrotnie. Poza tym nie ukrywajmy- ubrania są w pewnym stopniu odzwierciedleniem nas samych, naszych cech charakteru. Porządkując szafę uporządkowałam przynajmniej w pewnym stopniu chaos w mojej głowie. Tym samym mogę spokojnie zapowiedzieć kolejny post, który w pewnym stopniu służył zredukowaniu kompleksów. Bo tak naprawdę po co bez przerwy szukać w sobie wad ? Jest naprawdę wielce prawdopodobne, że jeżeli my nie pokochamy siebie, to inni również mogą tego nie zrobić.
Takie tam moje filozoficzne rozważania. Przysięgam, że to był ostatni raz !
Shirt & Shoes - PRIMARK / Jeans - PULL&BEAR